piątek, 18 lipca 2014

Forever # 1.

Jesteś?Czytasz?SKOMENTUJ to wiele dla mnie znaczy :)

*Oczami  Angel*


Wreszcie wakacje ! Ucieszyłam się w myślach ,wstając dzisiaj po raz ostatni do szkoły.Nie myśląc dłużej podbiegłam do okna żeby odsłonić żaluzje.Pogoda była piękna..słonko świeciło,a niebo było czyste,bez żadnej chmurki.Uśmiechnęłam się sama do siebie bo bardzo lubię takie dni .Odwróciłam się na pięcie i wzięłam sukienkę w kwiaty z wieszaka po chwili popędziłam do łazienki,aby wziąć prysznic.Dokładnie umyłam zęby ,umalowałam się i zrobiłam koka z warkoczem.Wyszłam z łazienki i sięgnęłam po telefon.Na wyświetlaczu widniał sms od mojej przyjaciółki Jade:
"Jestem gotowa!Idę do Ciebie ;3"-Mieszkała ona ulicę stąd.Kochała się ruszać,więc chętnie wybierała się spacerkiem do mnie.
Mój dom znajdował się w miarę okazałej dzielnicy.
 Było tu ładnie i bezpiecznie,choć jeden powód był dla mnie wkurzający.To była dzielnica bogaczy.Tata dostał awans i został lewą ręką szefa,który prowadzi dość okazałą firmę.To on najwięcej zarabiał i zarabia z rodziny.Moja mama....to ciężki temat...na samą myśl o niej w moich oczach pojawiają się łzy.Otóż nie żyję.Nie żyję przez jednego pijanego chuja,który jechał wtedy samochodem.Zginęła kiedy miałam 15 lat...teraz mam 19 i ciągle mam przed oczami ten wypadek.Była nauczycielką muzyki to ona zaraziła mnie tą pasją.Gdy mi smutno zawsze idę do pomieszczenia gdzie zazwyczaj przysiadywała i grała na gitarze czy na fortepianie.Tak samo ja to robię.Umiem grać tylko na tych rzeczach,ale one zawsze mnie uspakajają i przypominają dobre czasy kiedy była jeszcze mama..
Poszłam do kuchni i naszykowałam sobie ulubione płatki.Przy stole siedziały i zajadały śniadanko moje dwie siostry bliźniaczki.Słodkie ośmiolatki cieszące się zabawą.Dzięki im jeszcze w tym domu nie zwariowałam.Ojciec jest tylko przy śniadaniu i wraca dopiero o 23:00.Więc praktycznie go nie widzę.Kiedy mamy nie ma co raz bardziej pochłania się w pracy i przez to są po między mną a nim kłótnie.
[V]Angel!-powiedziała radosna Vanessa jak mnie zobaczyła kiedy wchodziłam ,Diana tylko uśmiechnęła się z pełną buzią jedzenia.Tak zabawnie to wyglądało.One zawsze mnie rozbawiały
[A]No hej siostrzyczki...cieszycie się,że już wakacje?-uśmiechnęłam się i zaczełam jeść płatki
[D]Bardzo...nie mogę doczekać się wyjazdu do Hiszpanii z tatą-zachichotała
[V]A mi trochę smutno-zasmuciła się druga
[A]Dlaczego?-spojrzałam na nią z nad płatków
[V]Bo nie będę widziała koleżanek-powiedziała,a Diana się zaśmiała i po chwili dodała
[D]Van będzie tęsknić za Jeremy!-zachichotała,a malutka walła ją w ramię,a na jej policzkach pojawił się rumieniec.Zaśmiałam się pod nosem
[A]A kto to jest ten Jeremy?-spytałam zaciekawiona
[D]Jej chłopak!-wyrwała się Diana,a dziewczynka szturchnęła ją swoją małą rączką.No super!Moja ośmioletnia ma chłopaka a ja samotna...pomyślałam.Strasznie rozbawiła mnie ta sytuacja,więc zaczęłam się śmiać.Do kuchni wszedł ojciec.
[T]Dzień dobry moje kochane księżniczki-uśmiechnął się i pocałował nas wszystkie w czoło
[A]Cześć-uśmiechnęłam się
[V]Tato..pojedziemy dzisiaj po szkole na lody?-spytała pełna nadziei Vanessa.Ojciec przez chwile zastanawiał się i przykucnął przy bliźniaczkach
[T]Mam dzisiaj dużo pracy dziewczynki...bardzo bym chciał,ale nie mogę...może Angelina was zabierze?-popatrzył na mnie.Wiedziałam!Zawsze ja muszę zajmować się Vanessą i Dianą,bo on zawsze nie ma czasu,bo praca.Wkurzył mnie tym,ale nie chciałam psuć tego pięknego dnia.
[T]No to co zabierzesz je?-spytał nadal oczekując na moją odpowiedź
[A]No dobra-westchnęłam.Ojciec podszedł do mnie i pocałował mnie znowu w czoło
[T]Kocham Cię-powiedział
[A]Ja ciebie też tato-uśmiechnęłam się sztucznie.
Nagle do naszego domu weszła Jade.
[J]Dzień dobry panu-uśmiechnęła się do ojca
[T]Dzień dobry Jade-odwzajemnił uśmiech
[J]Ty jeszcze jesz?-zaśmiała się do mnie,a ja pokazałam jej język co ją bardziej to rozbawiło.Przysiadła się obok mnie.
[J]Hej dziewczyny!-dodała uśmiechnięta
[V,D]Hej Jade- powiedziały jednocześnie co nas już to nie dziwiło.Przecież to bliźniaczki.
[T]No to ja się zbieram-powiedział ojciec i po chwili złapał za teczkę i klucze do samochodu.Jeszcze parę kroków i już go nie było.Skończyłam właśnie śniadanie ,a dziewczynki pobiegły na autobus.Wzięłam moją torebeczkę i wyszłyśmy z domu.
Miałam już prawo jazdy więc mogłam wziąć samochód,który dostałam od taty na urodziny.
Bardzo lubiłam się popisywać przed Jade a ta zawsze wywracała oczami.
Robiłam to specjalnie,bo bardzo mnie to rozśmieszało.Lubiłam ryk tego silnika.Na początku miałam dystans do tego samochodu,ale z czasem się to zmieniło ,bo nie chciałam się spóźniać do szkoły.
[J]No to dzisiaj wieczorkiem idziemy na imprezkę uczcić koniec szkoły?-spytała rozradowana Jade pod czas jazdy.W sumie nie chciało mi się iść na tą imprezę...z resztą ojciec by nie pozwolił.
[A]Ja chyba nie idę- jęknęłam pacząc na drogę.
[J]Jak to nie idziesz? Weź przestań...fajnie będzie zobaczysz-namawiała mnie
[A]Jakoś mi się nie chcę-westchnęłam na to Jade zrobiła wielkie oczy
[J]Angelino Price....powiedz mi tylko,że się przesłyszałam..ty nie chcesz iść na imprezę?Królowa potańcówek nie chcę iść na imprezę?Boże dopomóż w tej trudnej chwili i dodaj jej rozumu-zaczęła gadać jak opętana a ja zaczęłam się śmiać-proszę Cie Angel ...to ma być niezła impreza...ponoć chłopacy z One Direction przyjdą i może zagrają-ciągła...Jade była ich wielką fanką i non stop trejlowała mi o nich...miałam ją nie raz dość...nie szalałam tak za One Direction ze względu na to,że robili z show biznesu kabaret.Za to ich Jade kochała i za muzykę też...zresztą nawet ich nie słuchałam..uważam że są typowymi gwiazdeczkami..nie widzących nikogo poza sobą.
[A]A ty znowu o nich-westchnęłam
[J] A co ja mam poradzić...może uda nam się spotkać jednego z nich i może....-przerwałam jej
[A]..On się w Tobie zakocha i ożeni się z Tobą ble ble ble-uśmiechnęłam się do niej złośliwie.Właśnie podjeżdżałam na parking szkolny.
[J]Chciałam powiedzieć,że może uzyskam od niego autograf,ale twoja wersja bardziej mi pasuje oprócz tego blebleble- naśladowała mnie i obie wybuchłyśmy śmiechem
[J]No proszę Angel...pójdź tam ze mną...spełnij moje marzenie-wzdychała pacząc mi w oczy
[A]Ale mi się tak nie chcę-droczyłam się z nią
[J]No proszę proszę..bądź dobrą przyjaciółką i zgódź się ...jeśli pójdziesz ze mną to przez 2 tygodnie będę wyprowadzać twojego pieska Kampiego- uśmiechnęła się...cóż w sumie przydało by mi się trochę odpoczynku od mojego sierściucha.
[A]Mhhhmmm...no dobra -uśmiechnęłam się a dziewczyna rzuciła się mi się na szyję.Wszyscy w szkole zaczęli się na nas gapić co mnie trochę krępowało.W końcu obie poszliśmy do klasy.

                              ***Po szkole na lodach z siostrami***

[A]No to jak smakowały Wam lody?-uśmiechnęłam się do dziewczynek kiedy wychodziliśmy z jednej kawiarenki z pośród innych w tym wielkim Londynie.
[V]Bardzo!-oblizała się Vanessa,a ja się zaśmiałam
[D]Szkoda,że taty tutaj nie ma-dodała smutno Diana,a ja objęłam małe ramieniem
[A]Ej głowa do góry..wszystko wynagrodzi nam w Hiszpanii-dziewczynki od razu się rozradowały a ja obie chwyciłam za rączki.Zaszłyśmy do domu po 10 minutach...Brunetki poszły do swojego pokoju się bawić,a ja poszłam do kuchni napić się soku.Nagle poczułam jak wibruje mi telefon w kieszeni.To była Jade.
[J]Hej sprawdzam czy się nie rozmyśliłaś z tą imprezą-zaśmiała się Jade
[A]Jak obiecałam,że z Tobą pójdę to pójdę...tylko,że jest tylko jeden problem...-przypomniałam sobie o ojcu.On mnie nigdy nie puści na tą imprezę.
[J]Jaki problem?-zdziwiła się Jade ....otóż zawsze ojciec zgadzał się na imprezy,ale po ostatniej kłótni mam szlaban.
[A]Ojciec...mam szlaban ..on mnie nie puści choćby nie wiem co zrobiła on mnie nie puści-powiedziałam lekko zawiedziona
[J]Powiedz,że byłaś u mnie-powiedziała beztrosko
[A]Nie wiesz jaki on jest?Zadzwoni do twojej mamy i już po mnie-przestraszyłam się na tą myśl
[J]Ja ugadam się z mamą zobaczysz-pocieszała mnie
[A]W sumie sama nie wiem...-już się obawiałam
[J]Angel..proszę...zrób tak...powiadom dziewczynki,że idziesz do mnie ..małe nic nie powiedzą...zadzwoń do ojca i już...-powiedziała radosna z swojego pomysłu.
[A]No dobra..trzymaj za mnie kciuki...napiszę do cb -powiedziałam...nawet nie był to głupi pomysł.
[J]Okey-rozłączyła się.Popędziłam do pokoju dziewczynek
[D]Chcesz się z nami pobawić?-spytała uśmiechnięta Diana
[A]Może później...mam do Was sprawę...-uśmiechnęłam się zachęcająco ..dziewczynki przykucnęły obok mnie.
[A]Dzisiaj nocuję u Jade -powiedziałam bardzo przekonująco.
[V]Chcesz wyrwać się na imprezę bez zgody taty?-powiedziała uśmiechnięta Vanessa.Kurcze...tak mała dziewczynka a wiedziała już o co chodzi.
[D]Nie powiemy nic tacie-uśmiechnęła się
[A]Dobra gdzie haczyk ?-spytałam już wiedząc,że coś chcą w zamian
[V]Teraz przepada kieszonkowe-powiedziała tajemniczo
[A]Tak,ale co z związku z tym?-spytałam podejrzana
[D]Otóż...oddasz nam swoje kieszonkowe a my przedzielimy się na pół-uśmiechnęła się specjalnie.Co?One są nie możliwe...takie małe smarkule a umieją już wykorzystać sytuacje na swoją korzyść.
[A]Zwariowałyście ?-spytałam oburzona
[V]To albo...-nagle Diana wyciągnęła telefon i chciała wykręcić ojca numer
[A]No dobra dobra...po co te nerwy ? Zgadzam się -uśmiechnęły się złośliwie-dzieci demona ...-dodałam wychodząc
[D]Miło się z tobą robi interesy-zaśmiały się.No nie mogę !A to cwaniary.A kogo to wyłącznie wina?Oczywiście że Jade...skubana musiała nagadać im głupoty by mi zrobić żart.
Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Ojca...
[T]Halo Angel...coś się stało?-spytał zaniepokojony
[A]Nie nic..chciałam tylko powiedzieć,że idę na noc do Jade..mogę?-spytałam z nutką nadziei
[T]Masz przecież szlaban-odpowiedział
[A]Mam szlaban tylko na imprezy...nic nie mówiłeś o Jade -obroniłam się
[T]Uhm...no dobrze..bądź grzeczna..muszę kończyć...praca...pa kocham cię-rozłączył się za nim miałam się odezwać.Napisałam sms do Jade.
'Załatwione :) Idę na tą imprezę!'"- na odpowiedź nie musiałam długo czekać
'No to jazda ..wskakuj w jakąś kieckę i zaraz będę:*"-spojrzałam na na zegarek w komórce.20:36....Co?!? Faktycznie musiałam się pospieszyć.Pobiegłam do łazienki,aby wziąć szybki prysznic.Blond włosy rozpuściłam i zrobiłam szybki makijaż.Przyszła pora na sukienkę...miałam ich sporo,bo kochany tatuś uważa,że kobiety tak ładne jak ja powinny chodzić w sukienkach.Wreszcie wybrałam (ta)...wskoczyłam w szpilki i pobiegłam do garażu po mój samochód.Ruszyłam do domu mojej przyjaciółki.Postanowiłam wejść do środka .Gdy tylko weszłam przywitała mnie pani Barbara...matka Jade ...była Polką choć już dawno nie odwiedzała tego kraju.
[B]Dobry wieczór Angelino-uściskała mnie porządnie
[A]Dobry wieczór pani -uśmiechnęłam się
[B]Jak ślicznie wyglądasz-uśmiechnęła się do mnie ciepło
[A]Dziękuję ..miło mi...jest Jade?-spytałam choć sama wiedziałam,że gdzieś się tam gramoli
[B]Jest..zaraz ją zawołam- uśmiechnęła się życzliwie .Stałam w miejscu czekając nie cierpliwie ...Nagle Jade zeszła po schodach uśmiechając się.Wyglądała bardzo ładnie ...miała na sobie tą samą sukienkę co ja tylko czarną.Zaśmiałyśmy się razem kiedy zobaczyłyśmy nasze kreacje.Miałyśmy ten sam styl ubierania i czasami pożyczaliśmy od siebie ciuchy.
[A]No dobra jedźmy już bo się spóźnimy i nie zobaczysz tych swoich łan dajrekszyn- zaśmiałam się specjalnie a ona pokazała mi język .Po 10 minutach znalazłyśmy się pod klubem.Z wnętrza budynku wydobywała się głośna muzyka,która zachęcała do wejścia.Oczywiście przed klubem była duża kolejka ludzi,którzy tak samo jak my chcieli się tam dostać.Tylko VIPy mogły wejść bez kolejki.
[A]No to co teraz zrobimy ?-spytałam się Jade
[J]Mam pomysł-odpowiedziała i po chwili poszła do kolesia,który był na pewno nadziany.Paczyłam jak ona go zagaduje.Nagle pokazała na mnie palcem a facet spojrzał w moją stronę.Czułam,że się zarumieniłam...Zawsze tak mam jeśli ktoś się na mnie popatrzy ..ktoś z płci przeciwnej oczywiście.
[J]Angel!-zawołała mnie a ja podeszłam do niej.Facet okazał się nawet przystojny
[Jsh] Hej jestem Josh a ty ? -uśmiechnął się
[A]Angel miło mi -uśmiechnęłam się sztucznie
[J]Josh pomoże nam wejść do środka-uśmiechnęła się Jade
[A]Jak ?-spytałam z zdziwienia
[Jsh]Mam wejściówki VIP mogę Was zabrać -uśmiechnął się
[A]A haczyk?-spytałam
[Jsh]Nie ma....chcę tylko żebyście postawiły mi drinki...będę musiał odpocząć od tego ciągłego grania-zaśmiał się
[A]Grania?-o co mu chodzi?pomyślałam
[Jsh]Gram na perkusji.....zespole-nie przestawał się szczerzyć
[J]Jakim?-uśmiechnęła się Jade a ja przyglądałam się mu badawczo.Chłopak pochylił się do nas tak żeby nikt nie słyszał 
[Jsh]One Direction...kojarzycie ?-uśmiechnął się ...byłam w szoku tak samo jak Jade
[J]Japierdziu! Josh Devine !-powiedziała nieco głośno...ja mimowolnie zakryłam jej buzie.Na szczęście nikt tego nie słyszał.
[Jsh]Weź mnie nie strasz-powiedział nadal uśmiechnięty
[A]Przepraszam za nią ona tak ma-uśmiechnęłam się do niego
[Jsh]No to co? Dziewczęta ..wchodzimy?-powiedział pocierając o swoje dłonie
[A,J]Jasne!-odpowiedziałyśmy razem i poszliśmy w stronę wejścia...To co działo się w środku mnie zaskoczyło....


--------------------------------------------------------------------------------
No to część pierwsza za mną :) Sądzę,że jest słaba :< Ale sami to napiszcie w kom. Jestem gotowana hejty xD Części będę dodawać...co...2...3 dni ..jeszcze zobaczę :) Na razie czekam na Wasze komentarze czy w ogóle warto podejmować dalsze pisanie :/ Zróbcie mi taką przyjemność ..to dużo bardzo dużo dla mnie znaczy....Bardzo mnie to motywuje .Więc proszę to dla Cb chwila ...skomentuj tą część ...muszę wiedzieć czy warto ...może jestem beznadziejna i dlatego nie chcecie mnie komentować;< ale bardzo bym chciała znać wasze zdanie.Pozdrawiam :)
                                                                                        Nexi

2 komentarze:

  1. jest git !!

    Odwagi, nie bój się pisać całkowicie po swojemu, nie patrz na to: " co pomyślą inni"

    @extraordinarytg //twitter

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny blog będę odwiedzać często

    OdpowiedzUsuń